CHARAKTER I ZDROWIE




Trudno wypowiadać się na temat charakteru rasy mając doświadczenia z jedną jej przedstawicielką. Jednak nasze obserwacje tej rasy czynimy juz ponad 10 lat, bo pierwsza wystawa na jakiej obserwowałem buldożki odbyła się w roku 95. Zaznaczam jednak, że poniższy opis stworzony został głównie na podstawie zachowań i obserwacji charakteru naszej suczki. Pierwsza obserwacja jest taka, że pomimo niedużej wielkości wydaje się być buldożek psem długo dojrzewającym, długo zachowuje szczenięcy charakter i długo tylko figle i psoty my w głowie. Trzeba być przygotowanym na to, że buldożek lubi być w centrum zainteresowania, lubi wścibiać swoją pocieszną mordkę w każde ciekawe według niego miejsce, "pomaga" w kuchni, "pomaga" przetykać zatkaną rurę w łazience, przybijać gwoździe na swój nowy portret i w ogóle uwielbia brać czynny udział w życiu całej rodziny. Nasza panda, kocim zwyczajem, lubi przesiadywać na kolanach. Zasypia wtedy zazwyczaj i coraz głośniejsze chrapanie świadczy tylko o tym, jak jej jest wtedy dobrze. Jest straszliwym łakomczuchem i nawet dla starej, twardej skórki z chleba, zrobiłaby wszystko. Ale tutaj mamy informacje, że z apetytem bywa u buldożków różnie. Nasza panda przejawia jedną ze skrajności, którą możnaby okreslić mianem: "chodzący śmietnik". Zje wszystko co według niej ma ciekawy zapach i trzeba dobrze ją pilnować na spacerach aby nie uraczyła się jakąś wspaniałą "padlinką". Lubi owoce i sama zrywa z krzaczków maliny, a nawet podjada winogrona będąc na balkonie. Słyszeliśmy od innych właścicieli, że zdarzają się jednak wśród buldożków niejadki. I tak np. jeden z synów naszej pandy potrafi pościć dwa dni zanim dojdzie do wniosku, że jednak coś by można było "wtrząchnąć".

ja i panda



Jeśli chodzi o naukę to są buldożki bardzo pojętne i jednocześnie bardzo uparte. Potrzeba więc czasem nie lada wyczynów aby wyegzekwować jakieś polecenie. Ileż to razy obserwowaliśmy u naszej pandy chwilową "głuchotę"! I dopiero po dłuższej chwili, jak gdyby wybudzając się z najgłębszego zamyślenia, spogląda ona w stronę wołającego ją głosu: - "A wołałeś mnie?" ... zdają się mówić jej zdziwione oczy. Ta właśnie cecha charakteru powoduje, że buldożek nie nadaje się na psa dla ludzi wymagających bezwzględnego posłuszeństwa i natychmiastowego wykonywania rozkazów. Tacy ludzie niech sprawią sobie jakiegoś owczarka, który lubi wykonywać zadania i kocha zadowalać swego pana posłuszeństwem. Buldożek lubi mieć swoje zdanie, a jeżeli wykona jakieś zadanie to oznacza, iż akurat uznał, że dla osiągniecia jakiegoś wyższego celu (smakołyk) warto się postarać.

Wydaje mi się, że "szybkość" reagowania na bodźce jest u buldożków ściśle związana z dwiema sprawami: po pierwsze z typem budowy, po drugie z trybem wiedzionego życia. Rozwijając wątek pierwszy czyli typ budowy musimy sobie zdać sprawę z faktu, iż jest buldożek stosunkowo młodą rasą, której historia liczy sobie "zaledwie" nieco ponad 200 lat. W tyglu genów tworzących naszą rasę odzywają się przeto na zmianę geny ras użytych w krzyżowaniach, których to efektem jest dzisiejszy buldog francuski. Są więc geny buldoga, dające limfatyczny, masywny typ budowy, flegmatyczny i spokojny charakter; ale są i geny terierów, lekkich, wysokonożnych, szczekliwych, wręcz może nadpobudliwych. Sądzę, że stąd u naszych dzisiejszych buldożków trafić można na cały wachlarz zachowań, poczynając od angielskiej flegmy, a kończąc na pełnym szaleństwa zachowaniu teriera. Wątek drugi, o którym wspomniałem to prowadzony tryb życia. Potrafi buldożek doskonale dostosować się do sytuacji i rodziny w której się znajdzie. Może wiec pełnić rolę aktywnego towarzysza zabaw i spacerów (o tym jeszcze szerzej za chwilę), lub być spokojnym i opanowanym przyjacielem osób starszych.

A propos aktywności na spacerach to jest ona ściśle uzależniona od pogody. Ze względu na specyficzną budowę głowy, skróconą część twarzową pyska (tzw. kufę) buldożki są psami bardzo wrażliwymi na upały. Wrażliwość ta jest zmienna u poszczególnych osobników, w krytycznych przypadkach wymaga wręcz korekty chirurgicznej aby umożliwić psu normalne życie i funkcjonowanie. Piesek mający pecha i posiadający nieprawidłową budowę górnych dróg oddechowych, miękkiego podniebienia, szybko się męczy, oddycha przez pysk, a więc dyszy, często odchrząkuje ślinę, a nawet wymiotuje często charakterystyczną "żółtą pianą". Właściciel takiego buldożka musi wyjątkowo uważać na pogodę. W sytuacji pogody bezwietrznej, gdy jest duszno, przed burzą, przy temperaturze powyżej 25 stopni należy ograniczyć do minimum spacery, uważać przy przejazdach samochodem. Opisuję tutaj sytuację skrajnie "wadliwej" budowy, która zdarza się na szczęście dosyć rzadko i jak pisałem wcześniej można taki problem wyeliminować przy pomocy operacji chirurgicznej. Większość buldożków nie jest aż tak wrażliwa, nie mniej jednak należy z nimi uważac na upały, a już szczególnie jazda samochodem, w upalne dni, wymaga przedsięwzięcia specjalnych środków ostrożności. Jeśli nie posiada się samochodu z klimatyzacją należy dać psu możliwość chłodzenia przegrzanego ciała, kładąc na siedzeniu np. mokry, zimny kocyk, i uchylając okna tak by powietrze będące w ruchu owiewało psa.

Jeśli chodzi o zamiłowanie do wody i kąpieli to nasza panda np. za wodą nie przepada. Kiedy jesteśmy nad jeziorem czy rzeką zamoczy ewentualnie łapki wchodząc do wody na tyle na ile to konieczne żeby się napić. Ale buldożki naszych znajomych całymi dniami w okresie upałów baraszkują w przydomowym oczku wodnym. Niektóre buldożki lubią w upały leżeć w misce z wodą. Trudno powiedzieć czy to zamiłowanie osobnicze wynika z jakiegoś "widzimisię" psa czy może z wychowania od szczenięcia i obycia w takich "wodnych sytuacjach". W czasie zim nasza buldożka lubi długie spacery po lesie i żaden mróz jej nie przeszkadza. Oczywiscie musi znajdować się w ruchu! Nie wyobrażam sobie sytuacji kiedy właściciel miałby zagadać się pod sklepem w zimie, a pies w tym czasie siedziałby w bezruchu przy jego nodze! Buldożek to pies krótkowłosy i taka sytuacja na pewno doprowadziłaby do choroby. Z tego też względu nie nadaje się buldog do chowu kojcowego. Oprócz krótkiej sierści przeciwko takiej metodzie utrzymywania przemawia wrażliwa psychika.

Poruszając jeszcze względy zdrowotne należy wspomnieć o zdarzających się alergiach (chyba nie ma juz ras które nie byłyby podatne na alergie). Objawem może być najczęściej gryzienie łapek i drapanie. Przyczyn, tak jak i u ludzi, może być mnóstwo, a spotkałem się z teorią mówiącą, że gryzienie łap ma podłoże psychiczne i nie jest wynikiem alergii, a nadwrażliwości psychicznej. I chyba coś w tym jest, bo wiele suk tuż po kryciu, które jest dla nich przecież nie lada przeżyciem, zaczyna właśnie gryźć sobie łapy.

Problemem u buldożków bywają trudne porody, które wymagają pomocy lekarza weterynarii. Czasem wystarcza podanie oksytocyny, która wzmaga skurcze mięśniówki macicy. Wynika to często ze zbyt słabych mięśni tłoczni brzusznej. Bywa, że poród musi zakończyć się cesarskim cięciem. Często hodowcy obawiając się kłopotów przy naturalnym porodzie decydują się wcześniej na "cesarkę" co pozwala znacznie skrócić cierpienia rodzącej matce i zwiększyć znacznie szanse wszystkich szczeniąt na przeżycie.

A jaki jest buldożek wobec dzieci? Spotkałem się z opinią, że jest jedna z nielicznych ras, która może być samodzielnie prowadzona już przez 10-cioletnie dziecko. Wynika to z tego, że buldożek ma uległy charakter i raczej nie zdradza chęci do dominacji. Wobec małych dzieci jest psem cierpliwym i opanowanym. Nasza suczka zaakceptowała maleńką istotkę jaką jest nasza córeczka i nie mamy żadnych problemów w relacjach dziecko -pies. Oczywiście nalezy tutaj bezwględnie powiedzieć, że nigdy, przenigdy nie należy zostawiać dziecka sam na sam z psem. I dotyczy to każdego dziecka i każdego psa. Nigdy nie moża przewidzieć co "strzeli" do głowy jednej bądź drugiej stronie. A skutki moga być opłakane. Nasi znajomi na chwilę zostawili dziecko u teściów, mających angielską cocker spanielkę. Suczka była łagodna, uległa i nigdy nikomu nie zrobiła krzywdy. Dziecko niewiele się zastanawiając postanowiło zrobić eksperyment i włożyło psu do ucha ołówek. Efekt: ugryzienie i reakcja agresywna na każdego pojawiającego się w pobliżu malucha do końca życia psa! Nasza panda przychodzi po nas gdy słyszy płacz małej Sandry, "pokazuje" nam kiedy zawartość pieluszki wymaga natychmiastowej reakcji, pozwala się dotykać, głaskać i przytulać. Kiedy Sandra złapała ją kiedyś mocno za ucho, Panda odskoczyła i uciekła, ale nie wykazała nawet cienia agresji. Mamy nadzieję, że unikniemy jakiegoś "wypadku" wynikającego z naszego niedopatrzenia, a na razie możemy cieszyć się faktem, iż nasze dziecko może rosnąć i rozwijać się w towarzystwie psiego przyjaciela. Dość powiedzieć, że w słowniku naszej córki najpierw było "tata", "mama" i równocześnie "hau hau".

panda z sandrą